Kolegium św. Antoniego i bł. Krystyna w WieliczceFranciszkanie.edu.pl

Prywatne
Liceum Ogólnokształcące
Franciszkanów w Wieliczce

Dziennik z rekolekcji

Dziennik z rekolekcji

{[description]}

Dziennik z rekolekcji

Piątek 5 kwietnia

Wyruszyliśmy tuż po obiedzie (wykluczając ostatnią lekcję). Pogoda wspaniała! Słońce lało się z nieba na ramiona, ptaki ćwierkały, a czas zdawał się stanąć w miejscu. Wszystko to pozytywnie wpływało na nasze nastroje i nawet ci, którzy zwykle mają skłonności do biadolenia i narzekania, wyczuwali przyjemną atmosferę. Podróż autobusem upływała nam szybko. Pozbawieni telefonów komórkowych i laptopów, czas spędziliśmy na rozmowach, żartach i… spaniu. Na miejsce dojechaliśmy na chwilę przed przyjazdem rekolekcjonisty – brata Martina Buntova z klasztoru przy franciszkańskiej. Wesoły jegomość dość szybko wkupił się w nasze łaski…

Oficjalnie rekolekcje rozpoczęliśmy Koronką do Bożego Miłosierdzia, bo miłosierdzia potrzeba nam chyba najbardziej. Po tym, w konferencji, o. Martin uświadomił nam nasze zabieganie w codzienności. Nasze, czasem bezsensowne życiowe starania, które wcale nie prowadzą do tego co NAJWAŻNIEJSZE. Wtedy także uświadomiliśmy sobie sens i cel naszego życia – miłość. Rekolekcjonista, argumentując powołał się także na średniowieczne spory teologiczne o powód przyjścia na świat Chrystusa. Powodem Jego przyjścia nie był grzech człowieka, ale właśnie miłość Boga. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…”. Kontemplowaliśmy więc te Jego miłość do nas podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej na Kalwarii Spiskiej. Blask zapalonych pochodni wśród ciemności, prowadził nas przez las na samą górą. Atmosfera rzeczywiście sprzyjała medytacji…

Wróciliśmy do klasztoru, gdy było już ciemno na wspólną Eucharystię. Świadomość, że krzyż nie jest końcem a początkiem życia, uwolniła w nas pokłady radości. Autobus w chwili po rozpaleniu silnika wypełnił się żywym śpiewem. Dzień zakończyliśmy Adoracją Najświętszego Sakramentu.

 Sobota 6 kwietnia

Sobotni poranek nastrajał mniej optymistycznie. Za oknem wisiały chmury i zdawało się że deszcz przyjdzie lada moment. Wspólnie odmówiona jutrznia nie zaradziła naszemu zniechęceniu. Śniadanie zjedliśmy pośpiesznie, aby zdążyć wejść na górski szlak jeszcze przed deszczem. Szło nam się dobrze mimo lodu pod nogami. Przydrożne rowy wypełniały porzucone skrzeki żab. Ale nawet ten chłodny entuzjazm szybko zgasł. Nagle zaczęło mżyć deszczem, który z każdą minutą przybierał na sile. Stopy w butach zaczęły nam się ślizgać pod warstwą ubitego śniegu… Na szczęście droga do celu nie była daleka. Królowa Tatr przywitała nas na Wiktorówkach błogą ciszą. I tak już pozostało do Mszy, a nawet po niej – pomijając szelest wzmagającego się deszczu. Czekając na poprawę pogody, pod dachem… z ciepłą herbatą w dłoni i kanapką, wysłuchaliśmy świadectwa przyjścia do Kościoła brata Martina. Niesamowite!

Kiedy niebo wypłakało się już obficie, ruszyliśmy w dalszą drogę do Rusinowej Polany. Tam teoretycznie miliśmy już żegnać się z górami i wracać do autobusu… Jednak kilku śmiałków postanowiło tego dnia jeszcze zdobyć Nosal. Nasza grupa podzieliła się więc na dwie części. Nie wiem, jakie nastroje towarzyszyły piechurom wracającym do autobusu, ale na szczyt wchodziło się nieźle. A widok z góry rekompensował zmagania ze śniegiem. Nosal z każdej strony, ale stopniowo, odsłaniał przed nami piękne widoku. Przemoczone buty były tego warte! Droga powrotna zeszła nam dużo szybciej i zabawnie. Wielu postanowiło wykorzystać kurtki jak sanki i po prostu zjeżdżało z góry na pupie. Oczywiście, nie brakowało przy tym dziecięcej frajdy. Wiadomo, że wróciliśmy do Ośrodka zmęczeni i mokrzy, ale ubrania szybko wyschły, a siły powróciły. Chwilę potem spotkaliśmy się ze Słowem Bożym w Biblio-dramie. Kilkoro z nas przywdziało nawet stylowe stroje. Ogromny schab na kolację był wyśmienitym pomysłem. Zapełnił żołądek jeszcze na długo po wieczornej projekcji filmu…

 Niedziela 7 kwietnia

Świętowanie Dnia Pańskiego rozpoczęliśmy jak uprzednio recytacją psalmów. Od rana wisiała w powietrzu atmosfera rychłego powrotu do Kolegium, ale pozostawaliśmy entuzjastyczni. Tym bardziej, że pogoda ewidentnie płatana nam figla. Okazało się, że tylko dzień naszej wędrówki pełen był chmur i deszczu. Niedziela promieniowała słońcem. Tak więc z radością na twarzach, po porannym śniadaniu i kawie, udaliśmy się do dursztyńskiego kościółka na Eucharystię. Byliśmy zachwyceniu zdolnościami wokalnymi tutejszych mieszkańców. Pomimo braku organisty, śpiew brzmiał iście niebiańsko… Tuż po obiedzie udaliśmy się już w drogę do Szkoły…

Czy zmieniły coś w nas te rekolekcje? Nie wiem. Nikt tego nie wie… Ale owoce pewnie będziemy zbierali jeszcze długo…

Czytania liturgiczne


Ranking szkół katolickich


Posłuchaj reportażu o szkole


Zobacz film o naszej szkole


Kronika szkoły

2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 2008


Śledź nas

Śledź nas na facebooku

Oglądaj nasz kanał YouTube

Wspieramy

       Arka Wieliczka

   

   Czasopismo ESPE

 

MRPW

       Arka Wieliczka

   

   Czasopismo ESPE

 

MRPW

       Arka Wieliczka

   

   Czasopismo ESPE

 

MRPW

Rozumiem

Ten serwis internetowy wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. do celów reklamowych i statystycznych. Mogą stosować je też współpracujące z nami firmy - m.in. reklamodawcy.

W przeglądarce internetowej, w której otwierasz nasz serwis możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Korzystając z tego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies wyrażasz zgodę na ich używanie i zapisywanie w pamię ci urządzenia. Wię cej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.